poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział piętnasty

Rosie's pov.

Z ciekawością przysłuchiwałyśmy się opowieści Elen. Hanna miała wypieki na twarzy i zachłannie chłonęła każde jej słowo. Uśmiechnęłam się. Ona kochała takie rzeczy. Historie miłosne, wyciskacze łez, nawet te najbardziej pokręcone, zawsze ją ekscytowały. Przypomniałam sobie kiedy pierwszy raz spotkała Matta. Gadała nan o nim cały czas! Ciągle słyszałam w głowie jej wesoły szczebiot.  Jaki on zabawny, jaki mądry, jaki przystojny... Nagle poczułam dziwne ukłucie w sercu. Z naszej trójki tylko ja nigdy nie miałam chłopaka. Nie szukałam żadnego na siłę. Czekałam cierpliwie aż się zakocham i znajdę ,,tego jedynego." Nigdy mi nie przeszkadzało to, że byłam singielką. Nie byłam zazdrosna o to, że dziewczyny kogoś mają. Cieszyłam się ich szczęściem. N

-
-
-

Elen's pov.

Po godzinie z ulgą opuściłam kawiarnię. W końcu opowiedziałam dziewczynom całą historię. Zmyły się one szybko zaraz potem. Nie miałam ochoty siedzieć sama w kawiarni- nie miałam weny i denerwował mnie Ruben, który ciągle się na mnie gapił. Poza tym znów piekły mnie moje ,,łuski." Pobiegłam do domu żeby je przemyć wodą.
Ze zgrozą stwierdziłam, że kilka pęcherzy pękło. Ich zawartość pokrywała teraz moją bluzkę. Z obrzydzeniem umyłam dekolt i szybko założyłam inną koszulkę. Popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze i się przestraszyłam. Wyglądałam okropnie! Miałam czerwony nos i policzki, wory pod oczami i załzawione oczy. Szlag. Teraz już wiedziałam na sto procent, że jestem chora. Poszłam do kuchni po termometr. Zgodnie z moimi obawami okazało się, że mam gorączkę. Od razu, aby tylko nie zapomnieć wysłałam do mamy sms-a, że wszystko u mnie wporządku. Ona nie może się dowiedzieć. Zaczęłaby wtedy strasznie histeryzować, pakować się i pewnie by tu przyjechała. Z powodu jednego przeziębienia. Stwierdziłam więc, że to nie ma najmniejszego sensu.
Opatuliłam się w mój najcieplejszy kocyk, zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na łóżku. Podczas oddychania mój nos brzmiał jak piszcząca lokomotywa. Połknęłam dwie tabletki witamiy C. Miałam nadzieję, że jutro pójdę do szkoły.
Po kilku godzinach okazało się jednak, że moje nadzieje były płonne. Wyglądałam i czułam się coraz gorzej. Ze zrezygnowaniem siedziałam na kanapie i oglądałam jakieś głupie show w telewizji. Usłyszałam ciche  pikniecie mojego telefonu. Zaskoczona wzięłam go do ręki. Dostałam smsa od Omara. Uśmiechnęłam się delikatnie.
,,Cześć piękna :D Co porabiasz?"
,,Cześć :D aktualnie jestem chora."
,,Co ci się stało?"
Odpisał w kilka sekund. Szlag. Chyba niepotrzebnie mu o tym powiedziałam. Będzie się tylko martwił.
,,A w sumie to nic tylko troche się przeziębiłam i mam gorączkę."
,,Czekaj jadę do ciebie!"
Teraz oficjalnie mogłam uznać, że jestem kompletną idiotką.
,,Omar nie trzeba. Dam sobie radę."
,,Trzeba, trzeba. Za chwilę będę."
Świetnie. Będzie na mnie patrzył w takim stanie. Wyglądam jak jakaś postać z horroru! Od razu ze mną zerwie. Załamana schowałam twarz w dłoniach. Nagle coś sobie uświadomiłam. Podniosłam głowę. Powoli się uśmiechnęłam. Po chwili zaczęłam się śmiać sama do siebie. Niemal w tym samym momencie dostałam kolejnego smsa.
,,Elen, a gdzie ty tak właściwie mieszkasz?"

*
*
*

Serdecznie dziękuję za wsparcie! Chociaż i tak wiem, że większość komentarzy nabiły moje przyjaciółki XD ten rozdział jest jak widać bardzo krótki dlatego niedługo wstawię kolejny.

5 komentarzy: