Oscar's pov.
O Boże! Co się stało? Chyba w kogoś wleciałem. Obraz przed moimi oczami stał się czarny. Kurde. Leżę na ziemi....jest jakoś dziwnie miękka.
-Złaź ze mnie zboczeńcu!!!!!
O cholera. Kogoś przygniotłem.
-Bardzo przepraszam! Już wstaję!
Położyłem ręce na śniegu. Podniosłem głowę. Znalazłem się twarzą w twarz z piękną dziewczyną. Miała zielone oczy, długie rudawe włosy i piękne dziewczęce rysy twarzy. Wpatrywaliśmy się w siebie przez ułamek sekundy. Dziewczyna pokryła się rumieńcem i szybko wstała. Również wstałem.
-Przepraszam. Śpieszyłem się i nie zauważyłem cię. To było niechcący.
Dziewczyna była do mnie odwrócona tyłem- widocznie chciała ukryć swe zawstydzenie.
-W porządku nic się nie stało. Widziałeś mojego laptopa?
Miała śliczny, dźwięczny głos. Dopiero po chwili zrozumiałem o co pyta. Rozejrzałem się wokoło. O cholera. Jej laptop,a raczej jego szczątki leżały obok mojej nogi. Szybko zorientowała się gdzie patrzę.
-O nie....nie....nie.... no bez jaj!!- ku mojemu zdziwnieniu nie była zła, ale zrozpaczona.
-Przepraszam. Naprawdę nie chciałem!
Dziewczyna spadła na kolana. Zatopiła swoje jeanse w świeżym śniegu. Zupełnie jakby jej nie obchodziły . Patrzyła ze łzami w oczach na swój komputer.
-Naprawdę bardzo mi przykro! Jeśli chcesz pokryję jego koszty.
Rozpacz na jej twarzy szybko zmieniła sie w złość.
-Myślisz, że tu chodzi o pieniądze?! Jak według ciebie mam odzyskać wszystkie dane, które tam miałam?!
O tym nie pomyślałem. Zadziwiła mnie tym, że nie obchodziły jej rzeczy materialne. Jakby nie była przywiązana do niczego na ziemi. Była jak anioł- wydawało się, że za chwilę żywcem uleci do nieba.
-Słyszysz kretynie?! Jak mam to odzyskać?!
No, cóż widzocznie anioły także się złoszczą. Poczułem ogromne poczucie winy- ta niebiańska istota przeze została wprowadzona w gniew.
-Nie wiem...jest mi tak przykro! Nie chciałem!
-To już słyszałam. Powiesz mi czy da sie coś z tego ocalić?
Widocznie szybko nad sobą zapanowała. W jej oczach natychmiast pojawiły się ogniki nadziei. Zaczęła się podnosić. Szybko wyciągnąłem do niej rękę. Muszę odkupić swoje winy. Kobieta-anioł znów sie zaczerwieniła. Tym razem z niewiadomych przyczyn ja również. Przyjęła moją pomoc. Przez chwilę mogłem poczuć jej delikatne dłonie. Miała takie długie palce. Pewnie grała na jakimś instrumencie. Wstała i patrzyła na mnie wyczekującym wzrokiem.
-Słuchaj jesteś cała przemoczona. Mieszkam niedaleko. Może pójdziesz do mnie i sie ogrzejesz, a ja spróbuję coś z tego wyciągnąć?
Dziewczyna cofnęła się. Nie wiem dlaczego, ale wydała mi się przestraszona. Znów skierowała wzrok na swojego laptopa.
-Ja..yyyy...nie dziękuję. Sama dam sobie radę.
Odwróciła się i włożyła pozostałości komputera do torby. Szybko ją zasunęła i sie odwróciła.
-Ej poczekaj! Pomogę ci!
-Już wystarczająco dużo zrobiłeś.
-Jeszcze raz przepraszam...jest mi tak głupio. Prosze daj sobie pomóc.
Zatrzymała się.
-Nie będę szła do domu obcego faceta!
-Chcę ci tylko pomóc! Nic ci nie zrobię.
Nerwowo się roześmiała.
-Myślisz, że się ciebie boję?
-Ja...nie nic podobnego. Tak w ogóle to jestem Oscar.
-Elen.
Uścisnęliśmy sobie dłonie. Elen westchnęła głęboko.
-No dobra. Chodźmy.
-
-
-
Elen's pov.
Oscar otworzył drzwi. Wygląd tego budynku zaniepokoił mnie- była to duża, stara hala. Wyglądała na opuszczoną. Zawahałam się. Co ja robię? Oscar to zobaczył. Uśmiechnął się.
-To nasza hala do ćwiczeń.
-Mówiłeś, że idziemy do twojego domu.
-To jest tymczasowo mój dom.
Stop. Co? On jest bezdomny? Pomieszkuje w starych halach? Nie. Powiedział, że to sala do ćwiczeń. Ciekawe co tu ćwiczy. Moja chora wyobraźnia mówiła, że krojenie ludzkich zwłok na kawałeczki. Odsunęłam od siebie obraz Oscara z zakrwawionym nożem w ręku. Postanowiłam mu zaufać. Jeśli to wyobrażenie okaże się prawdą, Maria uwierzy, że mój laptop został zniszczony przez niego. Weszliśmy do środka. O dziwo środek wyglądał o wiele lepiej. Co ja gadam- wyglądał cudownie! Było to piękne, nowoczesne wnętrze. Podłoga w holu była drewniana. Ściany były pomalowane na kolor żółty. Na oknach zamontowane były rolety. Przeszliśmy do kolejnego pokoju. Było to coś w rodzaju sali gimnastycznej. Na ścianach zawieszone były lustra. A więc koszykówka odpada. Zamiast lakierowanego jesionu (trochę się na tym znam) leżała tutaj gumowa wykładzina. Buty się na niej nie ślizgały. Hmm może Oscar tańczy? Poszliśmy dalej. Zobaczyłam przytulną kuchnię. Na środku stał stolik i kilka krzeseł. Zaczęłam nabierać podejrzeń, że nie jesteśmy tu sami.
-Proszę usiądź sobie Elen.
Wskazał mi krzesło. Skinęłam głową i usiadłam. Laptopa położyłam na stole. Futerał był zamoczony. Miałam złe przeczucia.
-Znasz się na tym?- spytałam.
-Trochę. Haha.
Denerwowałam się. On wydawał się nie koncentrować na moim laptopie tylko na mnie. Co chwilę łapałam go na tym, że patrzył na moją twarz, nogi czy włosy. Idiota.
-Ykhm! I co uważasz?
Czerpał przyjemność z mojej frustracji. Długo tego nie wytrzymam.
-Zobaczę co da się zrobić.
*
*
*
*
Jak tam po Sylwestrze? :D
Next :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :)) To jest świetne *.* A po sylwestrze jak po sylwestrze :D
OdpowiedzUsuńDzieki wielkie :D
UsuńSuper :P
OdpowiedzUsuń