Omar's pov.
Cholera. To stało się zbyt szybko. Ta dziewczyna jest bez wątpienia oparzona. Wyjąłem telefon i wezwałem karetkę. Powiedzieli, że przyjadą za 10 minut. Szlag.
-Ja....bardzo przepraszam!
Dziewczyna na mnie nawet nie popatrzyła. Miała twarz schowaną w dłoniach. Nie słyszałem jak płacze, ale widziałem łzy spływające po jej policzkach. Cholera.
-Hej....zaraz przyjedzie karetka. Wszystko będzie dobrze.- próbowałem ją pocieszyć. Połowa klientów już wybiegła, a druga połowa nagrywała całą scenę telefonami. Miałem ochotę im przywalić. Nikt nie raczył pomóc. Jakiś barczysty facet usiadł koło niej na kanapie. To chyba ten kelner.
-Przepraszam- położył rękę na jej ramieniu. Dziewczyna zasyczała z bólu.
-O Jezu! Przepraszam E-
-Nie dotykaj mnie!- dziewczyna miała lekko zachrypnięty głos. To pewnie przez płacz. Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Po chwili przyjechał ambulans. Wyszło z niego kilku ratowników. Podeszli do nas. Oglądnęli ją po czym zabrali do samochodu. Zatrzymałem jednego z nich.
-Przepraszam do jakiego szpitala ją zabieracie?
-Do szpitala św. Rodziny. Tam jest najbliżej.
-Dziękuję.
Wieczorem muszę ją odwiedzić. Przeproszę ją za moje ślamazarne zachowanie. Nie zrobiłem tego specjalnie. Mam nadzieję, że mnie zrozumie. Kupię jej jakieś kwiatki czy coś. Oby nic poważnego jej się nie stało. Już i tak czuję cholerne wyrzuty sumienia. Sprawiłem jej okropny ból.
-
-
-
Elen's pov.
To chyba najgorszy weekend w moim życiu. Najpierw mój laptop, a teraz to! Tak cholernie mnie boli. Czuję denerwujące pieczenie. Jeden ratownik przyłożył mi woreczek z lodem do dekoldu. Teraz szczypie jeszcze bardziej! Mogę zobaczyć swoje odbicie w oknach karetki. Cała moja szyja i dekolt pokryte są pęcherzami. Bleeee. Wyglądam okropnie! To wszystko przez niego. Ale przecież nie chciał tego zrobić. To był wypadek. Dość niefortunny moim zdaniem. Cholerna kawa. No cóż przynajmniej zwrócił na mnie uwagę.........Co się ze mną dzieje?! Gościu sprawił, że wyglądam jak upośledzona jaszczurka, a ja go usprawiedliwiam! Jeszcze się z tego cieszę! Chyba naprawdę jestem chora. Dojeżdżamy do szpitala. Ratownicy łapią mnie za ramiona. Wchodzimy do środka.
-
-
-
Oscar's pov.
Omar wyszedł już chwilę temu. Chciał się napić kawy. Miałem ochotę iść razem z nim, ale Felix namówił mnie na dłuższy trening. Jest wcześnie rano przecież Elen nie ma na dworze. A co jeśli jest? Skąd mam mieć pewność? Czuję się okropnie. Cały czas myślę tylko o niej. Wymyślam sobie jakieś romantyczne sytuacje dotyczące nas obojga. Nigdy tego nie robiłem. Nigdy się tak nie czułem. Gdybym tylko ją znalazł! Objąbym ją delikatnie. Jest naprawdę wysoka- mniej więcej taka jak ja. Nasze twarze znajdowałyby się na tej samej wysokości. Wystarczyłoby tylko przesunąć moje usta bliżej jej i.....Boże o czym ja myślę?! Czuję się jak jakiś świr. Pragnę ją jak najszybciej znaleźć. Chcę ją mieć przy sobie. Chcę ją bliżej poznać. A przede wszystkim- chcę ją przeprosić.
Omar właśnie wrócił.
-Czemu cię tyle nie było?- spytał Felix.
-Szkoda gadać. Nowy York jest zakręcony.- Omar wydawał mi się jakby lekko zszkowany.
-Tak to już wiemy.- uśmiechnął się Ogge.
-W każdym bądź razie- jestem gotowy do treningu!- zawołał Omar i zaklaskał w ręce.
Wstaliśmy i zaczęliśmy jeszcze raz.
-
-
-
Elen's pov.
Lekarz powiedział mi, że mam oparzenie drugiego stopnia. Przemywali mi to zimną wodą. Odczuwałam wtedy dziwne pieczenie i ból. Najgorzej było z szyją. Za każdym razem kiedy brałam oddech czułam nieprzyjemne mrowienie. Miałam nadzieję, że jak najszybciej wrócę do zdrowia. Położyli mnie w pokoju razem z jakąś staruszką. Czułam jej wzrok na sobie. Wiedziałam, że obserwuje każdy mój ruch. Było to żenujące. Miałam tu leżeć przez cały dzień. Później mnie wypiszą. Dam radę.
Nie chciałam denerwować mamy więc nie miałam zamiaru jej o tym wspominać. Wysłałam jej już sms mówiący, że mam się dobrze. Uf. Przynajmniej to mam z głowy.
Przypomniałam sobie o Marii. Zadzwoniłam do niej tłumacząc moją sytuację. Jak się spodziewałam- nie była zachycona. Przyjęła to jednak do wiadomości nakazując mi bym przyszła jutro po szkole. Nie wiem jak tam wytrzymam.
-
-
-
Omar's pov.
Nie chciałem mówić chłopakom o tym incydencie w kawiarni. Jaki byłby tego sens? Szybko sam o nim zapomniałem. Musieliśmy się skupić na układzie. Tańce wychodziły nam coraz lepiej. Cieszyliśmy się. Tworzyliśmy zgrany zespół. Mijały godziny. W końcu wybiła 17- nasz czas wolny. Oscar z Felixem i Oggem pobiegli na poszukiwanie ukochanej Oscara. Ja wymigałem się i pojechałem do szpitala. Przeproszę tą dziewczynę. Miejmy nadzieję, że mi wybaczy. Wszedłem do środka. Zobaczyłem pielęgniarkę. Zapytałem ją o dzisiaj przyjętą dziewczynę z oparzeniami. Spojrzała na mnie dziwnie. Wytłumaczyłem jej szybko sprawę.
-Jesteś bardzo miłym chłopakiem! Mamy jedną pacjętkę pasującą do twojego ,,rysopisu." Leży w pokoju 25.
Podziękowałem i szybko się oddaliłem. Cholera zapomniałem kupić kwiatki. No trudno teraz już nic z tego. Przeszedłem przez kilka korytarzy. W końcu odnalazłem pokój o numerze 25. Otworzyłem drzwi.
*
*
*
Bardzo fajny rozdział. Czekam na neeeeeexxt <3
OdpowiedzUsuńŚwietny :D Next :*:*
OdpowiedzUsuńJeju Omar kocham :P
OdpowiedzUsuń