niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział trzeci

Elen's pov.

W końcu Oscar przestał mi się łapczywie przyglądać i zajął się pracą. Przed tym jednak zrobił mi herbatę. Sączyłam ją teraz powoli i ogrzewałam sobie ręce. Ja jako informatyczny ,,geniusz" nie rozumiałam nic z tego co robił. Przyglądałam mu się znudzona. Po jakiś dwudziestu minutach wreszcie się odezwał:
-Chyba nic nie da się zrobić. Przykro mi.
Nie no zaraz trafi mnie szlag. Odstawiłam kubek na stół. Zachwiał sie niebezpiecznie, ale nie potłukł się.Zebrałam resztki mojej świetlistej kariery do torby. Ubrałam kurtkę i zabrałam drugą torebkę. Wstałam od stołu.
-Dziękuję za pomoc.- rzuciłam i zdenerwowana ruszyłam ku wyjściu.
Oscar popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem.
-Elen poczekaj!
Ruszył za mną.
-Nie mam zamiaru!
Zaczęłam biec.
-Czekaj! Przepraszam!
-Zostaw mnie w spokoju!
Zachciało mi się płakać. Zmarnowałam prawie cały dzień i straciłam mój najlepszy tekst. Miałam wrażenie, że zaraz eksploduję. To moja pierwsza praca. Nie mogę zostać zwolniona tak szybko! Mam nadzieję, że pamiętam chociaż fragment mojej piosenki. Muszę ją wysłać do Marii. Dam radę.
Wybiegłam jak najszybciej z budynku. Minęłam jakiś dwóch kolesi, którzy się mi przyglądali.  Super. Nienawidzę kiedy ktoś widzi jak płaczę. Zakryłam twarz czapką. Czuję się poniżona. Biegnę do domu.

-
-
-

Oscar's pov.

Cholera! Chyba ją zdenerwowałem. Nie chciałem jej nic zrobić. Czuję się okropnie. Jak ja ją teraz przeproszę? Nie znam jej nazwiska, nie wiem gdzie mieszka. Nigdy jej nie znajdę.
Nagle do środka weszli chłopaki.
-Koleś kim była ta zrozpaczona laska? Czy my o czymś nie wiemy?- zapytał Ogge.
-Teraz to już nieważne. BYŁA.- usiadłem na krześle.
-Oscar co jej się stało? Ona płakała.- Felix zawsze troszczył się o kobiety.
-Chyba ją uraziłem. Wybiegła jak oparzona.
Do środka wszedł Omar. Jak zwykle ostatni. Zobaczył nasze smutne miny.
-Co jest chłopaki?
-Oscar pokłócił się z dziewczyną.- powiedział Felix.
-To nie jest moja dziewczyna!- natychmiast zaprzeczyłem. Zrobiłem to chyba zbyt szybko. Pokryłem się rumieńcem.
-Oooo stary nie bądź taki skromny. My już wiemy, że sobie tam na boku kręcisz. Zawsze tak robisz.- odezwał się Omar.
-Już nic nie kręcę. Uciekła ode mnie. Co gorsza nie wiem gdzie ją znaleźć.
-Hmmm....nie martw się stary odnajdziemy ją!- Ogge starał sie mnie pocieszyć.
-Ciekawe jak?!
-...znajdziemy jakiś sposób.- odpowiedział Felix.
Schowałem twarz w dłoniach.
-Już dobrze.- Omar troskliwie poklepał mnie po plecach.-Nie przez takie trudności przechodziliśmy. Mówie ci stary ona się przed nami nie ukryje.
Uśmiechnąłem się lekko. Chciałbym im wierzyć.

-
-
-

Elen's pov.

Poszło mi lepiej niż myślałam! Pamiętałam prawie cały tekst. Dopisałam tylko końcówkę i szybko przesłałam piosenkę Marii. Szybko było jednak pojęciem względnym. Po katastrofie mojego kochanego Apple miałam do dyspozycji tylko stary, zakurzony komputer. Działał baaardzo powoli. W końcu się jednak udało.
Teraz ze zniecierpliwieniem czekałam na  telefon Marii. Zawsze do mnie dzwoni żeby powiedzieć czy jej się podoba i zawsze wybiera opcję negatywną. Miałam nadzieję, że tym razem coś się zmieni. Czekałam bardzo długo- było już koło północy.  Stwierdziłam, że odczyta to jutro. Oczy zaczęły mi się kleić do snu. Byłam strasznie zmęczona. Delikatnie położyłam głowe na poduszce.
Zdążyłam już usnąć gdy nagle usłyszałam Vivaldiego. Natychmiast się podniosłam i podbiegłam do telefonu. Po drodze przywaliłam stopą o stolik. Au.
-Tak?- odebrałam zaspana.
-Elen? To ty złotko?- co się dzieje? Czy ona nazwała mnie złotkiem? Czy to sen?
-T-Tak. Coś się stało?
-Twój tekst jest obłędny. Pewien  boysband już go wykupił.
Co? Nie mogłam uwierzyć w to co mówiła. Czyżby moja twórczość została nareszcie doceniona?
-Jaki boysband?- spytałam drżącym głosem. Miałam nadzieję, że to ktoś sławny....haha. Chyba tak było skoro Maria była w tak wspaniałym nastroju.
-The Fooo Conspiracy- usłyszałam.
Co za dziwna nazwa zespołu. Faktycznie parę razy o nich słyszałam. Mieli niezle teksty. Nie wiem jednak jak śpiewają. Nigdy także nie widziałam ich teledysku. Ojej to będzie super! Mają sporą rzeszę fanów!
-Elen złotko jesteś tam?- głos Marii wydarł mnie z zamyślenia.
-Tak jestem. Po prostu bardzo się cieszę!
-Och jestem taka dumna....zawsze mówiłam, że będą z ciebie ludzie.
Ykhm?! Jakoś sobie tego nie przypominam. Nie mogę się jednak na nią teraz złościć.
-Aaaa i jeszcze jedno.- widocznie więcej dobrych wiadomości. Juuupi!- za dwa tygodnie polecisz do Szwecji żeby się spotkać z nimi i ich menadżerem i odbierzesz swoje wynagrodzenie.-gdy Maria o tym mówiła zrobiło mi się niedobrze. Miałam ku temu dwa powody: nienawidzę pieniędzy i samolotów.

*
*
*

Dziękuję za czytanie :D Jeśli się wam podobało to proszę o komentarz.
Zapraszam do innego fanfiction, w którym pomagam: felixsandmanff.blogspot.com

2 komentarze: